jeden naród- dwa państwa?
Czytam właśnie “Proklamację Księcia Sarmacji w sprawie zjednoczenia”. Książę wprost pisze tam o Sarmacji, mając na myśli terytoria Księstwa i terytoria Mandragoratu. A ludność zamieszkującą oba państwa traktuje jako jeden Naród.
Co prawda Książę nie dotrzymał postanowień, jakie wyraził w proklamacji. Oczywiście, może dalej mówić o wyższej konieczności, ratowaniu państwa itd. Ale co właściwie Książę ratował? Okazało się, że ratował jednych Sarmatów przed drugimi. Bo Wandejczycy byli w większości rodowitymi Sarmatami, a na pewno, przynajmniej w oficjalnych dokumentach byli traktowani jak Sarmaci.
Być może Książę zdał sobie sprawę, że zezwalając Wandejczykom na pełne korzystanie z praw, na które sam przystał i na które obywatele obu państw przystali w referendach, prowadzi Sarmację do wandeizacji. Przyznaję, Mandragorat miał ogromne możliwości kontroli, jak na prowincję. Może miał ich za dużo, może źle przygotowano zjednoczenie, tworząc sytuację, w której w imię jedności dzieli się społeczeństwo i osobom określanym jako Sarmaci daje jednocześnie autonomię. Cóż to za jednoczenie, kiedy uznaje się rozdzielność. Oczywiście, takie słowa w ustach Wandejczyka (który dopiero po zjednoczeniu stał się Wandejczykiem) mogą dziwić.
Z jednej strony- idea kontroli, choć skąpej, władzy Książęcej, wyrażona w prawach konstytucyjnych Mandragoratu Wandystanu- autonomicznej prowincji- uważam za wspaniały pomysł. Z drugiej, mam świadomość, że przyłączenie Wandystanu na prawach autonomii- kontrolera (bo sama autonomia była moim zdaniem świetna) stwarzało chorobliwą sytuację i stygmatyzowało Wandejczyków jako obcych, którzy mogą podtrzymywać swoją obcość, znosić prawa Księstwa na swoim terytorium, do tego kontrolują Księcia i żądają polityki zagranicznej. Nic innego jak wrzód na dupie.
Dziwi mnie tylko, że w momencie wandejskiego czerwca pozostałe prowincje o wysokich aspiracjach, nie pomyślały o podobnej autonomii jak autonomia Wandejska, ale większością głosów poparto zrównanie prowincji w prawach. Sarmacja z Wandystanem jako integralną częścią KS mogła przetrwać. Wystarczyło rozpocząć debatę o reformie państwa i nie stawiać opozycji: albo równość, albo wypierdalać. Wbrew pozorom, Wandejczycy byli jednymi z najbardziej świadomych sarmackich obywateli. Gdyby zmiana zaszła w inny sposób, z jednoczesnym, przynajmniej drobnym zwiększeniem demokracji Księstwa i umożliwieniem samorządności prowincjom, cieszylibyśmy się dzisiaj Wszechsarmacją, zamiast tracić czas na bratobójcze walki, albo cyklicznie nudzić z powodu braku prawdziwych politycznych dyskusji.
Czemu to wszystko piszę? Uważam, że kierowanie się w stronę Dreamlandu, tworzenie pomniejszych sojuszy- jak np. z Morwanem, który i tak orbituje wokół Sarmacji, a Wandystanu potrzebował chwilowo, nie ma najmniejszego sensu. Jestem Sarmatą i mieszkańcem Wandystanu. Wciąż marzę o Wielkiej Sarmacji, gdzie będzie miejsce dla wszystkich grup społecznych, nie będzie dyskryminacji, prawo będzie przestrzegane, a ludzi nie będzie się zatrzymywać za powiedzenie “orgia”, “kurwa” itp. na ulicy. Hermetyczność Wandystanu, ale i hermetyczność Sarmacji nie służą obu krajom.
Dlatego jestem zwolennikiem sarmackiego kierunku. Nie jest to jednak kierunek zewnętrzny i alternatywa w stosunku do kierunku dreamlandzkiego. Kierunek sarmacki, to kierunek wewnętrzny, to nastawienie na nas samych- Sarmatów, co prawda o innej wizji państwowości niż promowana obecnie w Księstwie. Alternatywy dla wandejskiej sarmackości nie ma, bo być nie może. Sarmacja jest w Genosse- Wanda Stadt, Precelkhandzie i w Grodzisku. Powinniśmy promować naszą, mocno demokratyczną wizję sarmackości w KS, ale i pozwolić na głoszenie poglądów z Księstwa na terytorium wandejskim.
Dowody? Mandragor Winnicki- wielki Sarmata, do dzisiaj wojuje z zamordyzmem w Księstwie. Ojciec Świecki Idi Amin I przewodzi kościołowi również na terenie Księstwa. Samoklonujący się Radziecki jest wandejczykiem w Senacie Księstwa. Przykładów jest więcej: nierozstrzygnięta kwestia wandejskich majątków w systemach KS. Dzisiaj zameldowałem się w systemach Księstwa w Genosse- Wanda Stadt.
Czy zrezygnowałem z rewolucji? Skąd. Jako bezfunkcyjny obywatel, mogę sobie pozwolić na refleksję, burze mózgów i gdybanie. Rewolucja to nie musi być rozpierdol. Rewolucja może dziać się w dyskusji, może odbywać się w ramach dialogu i edukacji i promowania różnych wizji v-świata. Potrzebujemy różnorodności. Potrzebujemy rozprzestrzeniania naszych poglądów i nieustannego budowania na bazie wandejskiej utopii. W kilkuosobowym gronie, który nie jest motywowany ideologicznym zagrożeniem, zakisimy się we własnym sosie.
Dlatego zwracam się do Władz Mandragoratu Wandystanu: podpiszmy z Księstwem Sarmacji umowę o podwójnym obywatelstwie, pozwólmy Sarmatom znowu publikować w “Wandei Ludu”, wymieńmy się nagłówkami prasowymi na stronie głównej. Dyskutować z kulturowymi braćmi łatwiej niż z, może i ciekawymi, ale obcymi mikronacjami.
Koniec luźnych wynurzeń.
Perun, urodzony w Grodzisku.
About this entry
You’re currently reading “jeden naród- dwa państwa?,” an entry on Żołnierz Wandarchistyczny
- Published:
- 3.3.08 / 9przed południem
- Category:
- Sarmacja
- Tags:
5 Comments
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]